Pacjenci medycznej marihuany w UK latami byli traktowani jak podejrzani. Nowe wytyczne dla policji zmieniają podejście i narrację. Sprawdź jak.
Brytyjska policja wreszcie to uznała: pacjenci medycznej marihuany to nie przestępcy

Ponad siedem lat po legalizacji medycznej marihuany w Wielkiej Brytanii państwowe instytucje zaczynają nadrabiać zaległości, które przez lata realnie uderzały w pacjentów. Brytyjska policja otrzymała oficjalne wytyczne dotyczące kontaktów z osobami leczonymi konopiami. Dla wielu chorych to symboliczny, ale długo wyczekiwany moment – pierwszy raz system wprost przyznaje, że pacjenci medycznej marihuany powinni być traktowani jak pacjenci, a nie podejrzani.
Choć medyczna marihuana jest w Wielkiej Brytanii legalna od listopada 2018 roku, praktyka przez długi czas wyglądała zupełnie inaczej. Brak wiedzy, brak szkoleń i brak jasnych procedur sprawiały, że chorzy musieli tłumaczyć się z leczenia tym, którzy powinni znać prawo.
Legalna terapia i problemy z nią związane
Formalna legalizacja nie oznaczała spokoju. Przez lata pacjenci medycznej marihuany relacjonowali podobne doświadczenia: konfiskaty leków, kwestionowanie recept, wielogodzinne kontrole, a nawet zatrzymania „do wyjaśnienia”. W praktyce to pacjent był zmuszony udowadniać, że działa zgodnie z prawem.Wielu funkcjonariuszy – nawet działających w dobrej wierze – po prostu nie wiedziało, że susz konopny może być legalnie przepisywany przez lekarza. Dla części policjantów „marihuana” wciąż oznaczała wyłącznie substancję nielegalną, niezależnie od kontekstu medycznego. W efekcie czego pacjenci płacili realną cenę za brak systemowego podejścia.
Pierwsze oficjalne wytyczne dla policji
Przełomem okazało się zatwierdzenie pierwszych formalnych wytycznych przez Radę Komendantów Policji Narodowej. Informację nagłośniła m.in. organizacja Business of Cannabis, wskazując, że dokument obowiązuje funkcjonariuszy i personel w Anglii i Walii.
Sedno zaleceń jest proste: najpierw pacjent, dopóki nie zostanie udowodnione inaczej. Jeśli osoba posiada legalnie przepisany lek, nie powinna być traktowana jak sprawca przestępstwa tylko dlatego, że stosuje medyczną marihuanę.To fundamentalna zmiana narracji. Po raz pierwszy na poziomie ogólnokrajowym jasno wskazano, że pacjenci medycznej marihuany nie powinni automatycznie wzbudzać podejrzeń.
Skąd wzięła się ta zmiana?
Autorem dokumentu jest Richard List, były nadinspektor wydziału kryminalnego. Co istotne, sam przyznał, że przez większość kariery miał bardzo ograniczoną wiedzę na temat medycznej marihuany. Wyobrażał ją sobie jako „sterylną tabletkę”, nie realny susz roślinny.
Ta szczerość dobrze pokazuje skalę problemu: jak duża luka informacyjna występowała wśród instytucji. Nowe wytyczne mają tę lukę zacząć wypełniać, choć ich twórcy nie ukrywają, że to dopiero pierwszy krok.
Dane, które trudno ignorować
Badania cytowane w raporcie pokazują, że niemal co piąty pacjent medycznej marihuany miał w Wielkiej Brytanii kontakt z policją związany bezpośrednio z leczeniem. Dla wielu osób strach przed interwencją stał się jednym z głównych powodów unikania stosowania leków poza domem. I nie jest to zła wola funkcjonariuszy, lecz systemowy brak przygotowania, o czym świadczą chociażby hasła, które padają podczas zatrzymań. Z relacji pacjentów wynika, że policjanci czasami upierają się nawet, że medyczna marihuana zawsze jest nielegalna.
Uznanie problemu zamiast zamiatania go pod dywan
Nowe wytyczne nie rozwiązują wszystkich problemów. Nie gwarantują, że każda interwencja przebiegnie idealnie. Ich znaczenie polega jednak na czymś innym – oficjalnie uznają, że problem istniał i że pacjenci medycznej marihuany byli przez lata traktowani niewłaściwie.
Dokument obowiązuje obecnie 43 jednostki policji i stanowi punkt odniesienia, na który pacjent może się powołać w razie kontroli. To zmiana jakościowa, nie tylko deklaratywna.
Co dalej z medyczną marihuaną w Wielkiej Brytanii?
Twórcy wytycznych zwracają uwagę, że policja to tylko jeden element systemu. Braki wiedzy dotyczą także lotnisk, urzędów czy np. pracodawców, a wraz ze wzrostem liczby recept podobnych sytuacji może być więcej.
Jedno jest jednak pewne: po latach chaosu pacjenci medycznej marihuany w Wielkiej Brytanii zyskali wreszcie oficjalne potwierdzenie tego, co od dawna wynikało z prawa.




