Żeby zrozumieć Meksyk najpierw trzeba zapamiętać i uwierzyć, że tak naprawdę nic tam nie jest tym, czym się wydaje być, a czym jest – nie wiadomo.
Po rewolucji w 1910r. na 71 lat władzę w kraju objęła Partia Rewolucyjno – Instytucjonalna. To za jej panowania rozkwitła korupcja, świadczenie niejawnych przysług i bezkarność. Społeczeństwo, bez względu na stopień zamożności, przywykło do pływania w mętnej wodzie, do życia poza wszelkimi normami, gdzie legalne przenika się z nielegalnym. Wtedy też wzrosła potęga narkobiznesu.
Potężne kartele narkotykowe, dysponujące ogromnymi środkami finansowymi, najpierw przekupywały polityków, żeby na koniec sięgnąć po władzę i wypełniać jej funkcje. Kartele dają ludziom pracę i rozrywkę, nieraz budują drogi, ale także ściągają podatki, a właściwie haracze.
Na prowadzenie jakiejkolwiek działalności trzeba mieć ich przyzwolenie. Narkobossowie kupują własne kluby sportowe, komisariaty policji, polityków i sędziów. Kiedy obserwuje się walkę rządu z kartelami nie jest jasne, czy to jest faktyczna walka, czy jedynie przedstawienie teatralne przed obywatelami?
Podoba ci się? Polub nas
Jaskrawym przykładem na to były wydarzenia z września ubiegłego roku, kiedy to państwowa policja zatrzymała 43 zbuntowanych studentów szkoły pedagogicznej w Ayotzinapie, a następnie wydała ich w ręce lokalnemu kartelowi, który najprawdopodobniej ich zamordował. Rodziny chłopców do dziś nie mogą doprosić się informacji o ich losie.
Czym zagrażali im ci młodzi mężczyźni? Ano tym, że mieli zostać nauczycielami w zapadłych wioskach, gdzie państwo ma niewielkie wpływy, zaś nauczyciele nie tylko uczą dzieci biedaków pisać i czytać, ale także mówią im o ich prawach i piętnują korupcję.
Młodzi Meksykanie, żyjąc w narkospołeczeństwie, nie mieli możliwości zdobyć wiedzy o tym, jak działa legalne państwo i pewnie nie prędko będą ją mieć. Mają natomiast możliwość przekonać się, że wstępując do kartelu bez wysiłku i nauki można mieć szybko i dużo. Bardzo przy tym ryzykują i umierają młodo.
Narkowojna w Meksyku pochłonęła ok. 130 tys. ofiar licząc od przełomu 2006 i 2007 roku i jak na razie brak jest perspektyw na jej zakończenie. Ani rząd, ani kartele (jeśli przyjąć umownie, że są tym, czym się nazywają) nie są zainteresowane zmianami. Najpierw należałoby zmienić społeczną mentalność, ale jak to się ma odbyć, kiedy morduje się i zastrasza nauczycieli? Ciemnym ludem łatwiej zarządzać.
Źródło: www.narkopolityka.pl