Dzień z życia zawodowego testera zioła

0
zawod tester marihuany

Tester zioła – tak, taki zawód istnieje. I ktoś jest tym szczęśliwcem – myślicie. Co więcej, wraz z postępującą legalizacją takich stanowisk przybywa. Ale czy praca testera pokrywa się choć w połowie z naszymi wyobrażeniami?

Na czym polega ta praca dowiadujemy się od Beth Cantrell – 32-letniej zawodowej testerki konopi. Studiowała komunikację, fizykę i statystykę na University of Puget Sound w USA. Dziś pracuje dla firmy Confidence Analytics w stanie Waszyngton.

tester zioła

growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox

Za co jest odpowiedziana? Jest kierownikiem, który zapewnia sprawne działanie operacji wewnątrz firmy. Dodatkowo jest kontrolerem jakości wszystkich danych, jakie wychodzą z laboratorium zanim dotrą do klienta. Pomaga zapewnić odpowiedni transport próbek, tworzy plany pracy i robi wszystko, by firma pomyślnie przeszła regularne audyty.

Kto by się spodziewał, że praca testera zioła niesie za sobą tyle biurokracji? Dla tych, którzy wiedzą jak restrykcyjne są regulacje prawne związane z cannabis w niektórych stanach nie bezie to zaskoczeniem. A Confidence Analytics przeprowadza testy dla klientów indywidualnych ale też dla stanu Waszyngton.

A samo testowanie? Co i jak się sprawdza?

testowanie konopi

Jeśli chodzi o testowanie marihuany dostępnej legalnie, robi się to z gotowym do sprzedaży produktem. Pociętym, ususzonym, gotowym do pakunku. Sprawdza się czy nie ma bakterii E.coli, salmonelli, substancji zanieczyszczających.

Trzeba też zminimalizować możliwość rozwinięcia się pleśni. Gotowy produkt nie powinien zwierać więcej niż 15% wilgoci w stosunku do wagi, ale to akurat łatwo sprawdzić.

Kontroli podlega też ilość szczątkowych alkanów – węglowodorów nasyconych obecnych w produkcie, który powstał na drodze ekstrakcji węglowodorowej, z użyciem butanu czy propanu. Niezbędny jest do tego detektor promieniowo-jonizacyjny służący do chromatografii gazowej.

Podoba ci się? Polub nas

Badamy też moc takiego materiału – stan Waszyngton ma określone limity, szczególnie jeśli chodzi o żywność marihuanową i nie można dopuścić by komuś, kto się nią uraczy stało się coś niedobrego, jak to miało miejsce w Kolorado.

Używa się do tego procesu o nazwie HPLC – wysokosprawnej chromatografii cieczowej, służącej do badania czystości oraz identyfikacji mocy wszystkich kannabinoidów. Testowaną próbkę materiału umieszcza się w roztworze, który potem przechodzi przez detektor wyposażony a macierz diodową. Na podstawie tego co się wyświetli i jak szybko możemy określić jak dużo konkretnego analitu jest w naszej próbce (procentowo lub w mg/g).

testy laboratoryjne na konopiach

Gdy już jesteśmy pewni, że produkt spełnia standardy narzucone w danym stanie, badaniu podlega zapach. Za odczuwalny przez nas zapach wszystkich niemal roślin i niektórych zwierząt odpowiadają terpeny – organiczne związki chemiczne, które parują w temperaturze pokojowej, wydzielając specyficzny zapach.

Terpeny wpływają na to, w jaki sposób nasz mózg przetwarza konopie. Każdy z nich modyfikuje wrażenia, jakie powstają przy kontakcie z kannabinoidami, a niektóre z nich działają bezpośrednio na ciało. Dlatego właśnie wielu hodowców szczyci się wysokimi stężeniami terpenów w swoich produktach, a zadaniem Confidence jest te dane zweryfikować.

testowanie marihuany

Co dzieje się, jeśli produkt nie przechodzi pomyślnie testów? Surowe przepisy stanu Waszyngton praktycznie uniemożliwiają odwołania od decyzji, korekty czy ponowne testowanie tego samego materiału by został dopuszczony do sprzedaży.

Każde przystąpienie do testu w praktyce oznacza potencjalną utratę zapasów o wartości kilku tysięcy dolarów. Dlatego testerzy, a szczególnie ich przełożeni, często narażeni są na ataki niezadowolonych producentów. Starają się jednak nie wyrokować, a pomagać – sugerują zmiany sposobów naświetlania, kontrolę nawozów czy spryskiwaczy.

testerka konopi

Jak pewnie już zauważyliście, zawodowi testerzy wcale osobiście nie palą zioła, które testują. Nadal myślicie, że to praca marzeń?

Źródło: Patrick Hilsman, VICE