GanjaFarmer
GanjaFarmer
GanjaFarmer
GanjaFarmer

…życie konsumentom. Czyli tu troszeczkę sytuacja, w której obecnie żyjemy uległa zmianie.

Czyli nie pracowałeś już w policji, kiedy weszło w życie karanie nawet za najmniejsze ilości?

Nie, wtedy już nie. W moich czasach najbardziej popularnym narkotykiem był kompot. Zatrzymywaliśmy ludzi, którzy pod kurtką chowali słoiki z „substancją” [śmiech]. Tak to wyglądało.

growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox

Oczywiście w miarę upływu czasu narkotyków na rynku pojawiało się więcej, ale wtedy powstały już wyspecjalizowane jednostki do zwalczania narkotyków, w których ja już nie pracowałem, choć znałem oczywiście tych ludzi. To była odpowiedź na rozrost rynku twardych narkotyków i grup, które zaczęły się tym zajmować – musiała powstać wyspecjalizowana jednostka, która tylko tym się będzie zajmowała.

Kiedy powstały takie jednostki w naszym kraju?

Na przełomie lat 80. i 90.

Czyli wcześniej polska policja nie miała pionów stricte narkotykowych?

Nie, nie, to nie wszystkie jednostki, mówimy o jakichś tam terytorialnych. One powstały na bazie zapotrzebowania. No i oczywiście później centralizacja. Nie było wpierw czegoś takiego, jak wydział do spraw narkotyków, wszystko to było w ramach pionu kryminalnego. Później wyspecjalizowały się te jednostki.

Zapytam jeszcze o młodych, obecnych policjantów. Czy wy jako LEAP staracie przekonać się ich, że być może źle podchodzą? Próbujecie jakoś oddziałać na ludzi, których teraz są służbie?

Bezpośrednio raczej tego nie robimy – wiemy w jakich czasach żyjemy: taka propozycja „rozszerzenia horyzontów” mogłoby się skończyć zwolnieniem ze służby.

Ale mamy też świadomość wymiany kadr – sposób myślenia policjantów też się zmienia. W służbie mamy teraz osoby 20-kilkuletnie, które przyszły na świat, kiedy w Polsce się zmieniał ustrój. Oni też mają już inne spojrzenie, inaczej patrzą. Być może też zetkną się w swojej pracy ze swoimi kolegami, z którymi być może kiedyś palili, zanim wstąpili. Więc też myślę, że troszkę zmieni się postrzeganie. Oczywiście to musi być na bazie prawa, nie jestem tutaj zwolennikiem teorii, że kumpel kumpla wypuszcza.

Potrzebne jest jakieś inne spojrzenie, czyli to, co daje ustawa, że za małe ilości na własny użytek nie jest się karanym. Inne podejście, czyli też: mam tutaj do wyboru człowieka, który pali, a widzę, że gdzieś tam indziej dzieje się coś gorszego dla społeczeństwa, no to wybieram interwencję w tym drugim miejscu, a nie liczę na to, że będę miał 100 % wykrywalność.

No właśnie, czy to nie jest tak, że policjant pojedzie właśnie raczej do tego człowieka, który pali, bo będzie miał łatwą sprawę? To prostota zamknąć takiego człowieka.

Myślę, że coś w tym jest. Zawsze statystyka górowała nad zdrowym rozsądkiem w policji. Tak jak powiedziałem: być może w świadomości młodych policjantów to się zmieni, powiedzą sobie: służę społeczeństwu i chciałbym zrobić coś bardziej ambitnego, niż aresztowanie studenta, który gdzieś tam sobie zapali. Bo to wydaje mi się pójściem tak troszkę na łatwiznę.