Pacjenci chcą leczyć się marihuaną bez strachu przed karą

0
marihuana medyczna
GanjaFarmer
GanjaFarmer
GanjaFarmer
GanjaFarmer

Karol chorował od 2001 r., ale dopiero w 2009 zdiagnozowano u niego chorobę Leśniowskiego-Crohna. To choroba wyniszczająca, bolesna, dezorganizująca życie, wymagająca specjalnej, kłopotliwej diety. Leczy się ją leki przeciwzapalnymi, niesterydowymi, ale z niewielkimi efektami, albo sterydami, także pomagającymi tylko okresowo. Przeszedł kilka operacji jelit.

Karol, podobnie jak inni chorzy, którym tradycyjna medycyna nie pomaga, szukał w sieci informacji o jakieś szansie dla siebie i znalazł taką, że tę jego męczącą chorobę leczy się marihuaną. Będąc, więc u rodziny w Austrii (tam chorobę Lesniowskiego-Crohna leczy się marihuaną medyczną legalnie od 3 lat) postanowił spróbować. Stosował ją w oparciu o zalecenia lekarza, choć nie mógł dostać od niego legalnej recepty. Wcześniej nigdy nie palił. Teraz poczuł wyraźną różnicę.

Po 2 tygodniach wrócił do Polski prawie bez dolegliwości.
Kontynuował leczenie marihuaną. Wiedział, że jest zakazana, ale nie ma poczucia winy – w swoim odczuciu ma prawo się leczyć, jak każdy inny obywatel, tym, co pomaga, a nie tym, co jest legalne. Chorobę mało obchodzi ta kwestia.

growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
Podoba ci się? Polub nas

Zrezygnował z zioła od dilerów, bo nie raz źle się po nich czuł. Podejrzewa, że coś w nich poza marihuaną było. W swoim warsztacie stolarskim posiał konopie w kilku doniczkach, na własny użytek. Miał waporyzator (do podgrzewania konopi), a w planach przygotowanie olejku.

Pewnie ktoś doniósł. Zjawiła się policja. Znaleźli 17 krzaków i 4 gramy suszu. Żadnych woreczków, wagi. Nie handlował, leczył się. Policjanci zebrali z ziemi opadłe liście i z 4 gramów zrobiło się 350, a to już nie jest „nieznaczna ilość” i prokurator nie odstąpił od ukarania. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Karol wrócił do punktu wyjścia. Czasem pali coś sporadycznie od dilerów. Wolałby się leczyć legalnie, przy udziale lekarza, bez strachu. Trudno powiedzieć, jakie ma szanse na takie leczenie i kiedy. A przecież odważni, zdeterminowani lekarze, mogliby pomóc Karolowi i innym swoim pacjentom. Nie byliby pionierami. W Europie już się takie leczenie prowadzi. Sędzina, zajmująca się sprawą Karola, wydaje się być otwarta na ich opinie, ale czy mu pomogą ich zeznania? Trzeba mieć nadzieję, że zwycięży rozsądek i że nie zapadnie wyrok skazujący dla ciężko chorego człowieka, jedynie dlatego, że Polska ma wadliwe prawo.

Źródło: wyborcza.pl