Paranoja? Zaniki pamięci? Uzależnienia? Nie przez konopie!

0

Lata prohibicji marihuany sprzyjały piętnowaniu konopi i powstawaniu szeregu mitów z nimi związanych. Wiele aspektów zdrowia psychicznego i zachowań wrzucono do wora z napisem „obłęd po upaleniu”. Na szczęście żyjemy w czasach, gdzie błędne wierzenia zostają pokonane przez zdobycze nauki. Oto trzy badania naukowe, które przyczyniają się do obalenia mitów związanych z cannabis.

  1. Konopie a niepokój: albo wte, albo wewte

Co dzieje się z uczuciem niepokoju po zażyciu konopi? Może się albo paraliżująco spotęgować, doprowadzając do odczuć bliskich paranoi albo wręcz przeciwnie – na jakiś czas pozbędziemy się wszelkich obaw i bolączek. Z badań wynika, że ciało migdałowate – ośrodek mózgowy odpowiedzialny za negatywne uczucia strachu i niepokoju – produkuje swoje własne, podobne marihuanie substancje obniżające poziom strachu. Jeśli jednak nasz poziom strachu zwiększa się, nasze receptory kannabinoidowe mogą być zbyt czułe na nagłe fale THC.

  1. Konopie bez wpływu na pamięć operacyjną

Prawdopodobnie najbardziej irytującym efektem ubocznym przyjmowania konopi jest uczucie „odcięcia” i roztargnienia, które powoduje, że zapominamy puenty historii, którą właśnie opowiadamy czy zapominamy, że dipy do chipsów nakłada się łyżeczką a nie lufką. Najnowsze badania wskazują, że takie działanie jest wyłącznie tymczasowe. Trzyletnie badania na regularnych palaczach, okazyjnych palaczach i zupełnych abstynentach dowodzą, że konopie nie wpływają niekorzystnie na żadne z funkcji pamięci.

growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
  1. Konopie zyskują, kokaina traci na popularności

Współczesne badania odrzucają pogląd, że marihuana jest tym, od czego zaczyna się przygodę z innymi, nierzadko twardymi narkotykami. Na przykład w latach 2006-2010 spożycie marihuany wzrosło o 30%, podczas gdy spożycie kokainy spadło aż o 50%! Ktokolwiek próbuje wam wmówić, że od palenia skręta do zostania narkomanem niedaleka droga, po prostu jest w błędzie.

 

Źródło: Bailey Rahn, Leafly