…zaczynają się tym na serio zajmować. Bo to też jest rynek i można na tym zarabiać pieniądze. I to ma wpływ na zainteresowanie marihuaną. Poza tym być może chodzi o czystą ciekawość: niby wszyscy mówią, że to jest złe, ale z drugiej strony pacjenci mówią, że marihuana im pomaga – więc coś musi w tym być.

Wyobraź sobie, że jesteś na rozmowie kwalifikacyjnej o pracę. Wspominasz rekruterowi o tym, że skończyłaś studia, a on nagle od niechcenia pyta cię o tematykę twojej pracy. Co być mu powiedziała?

Powiedziałabym mu prawdę. Po co miałabym oszukiwać?

growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox

Chodzi mi o to, czy nie powstała w tobie obawa, że ta praca dyplomowa może być dla ciebie kiedyś jakąś przeszkodą, czy utrudnieniem w dalszej karierze.

Nigdy w życiu! Pracę napisałam od siebie, dla czytelnika i chcę, żeby osoba, która ją przeczyta nie myślała, że jestem jakimś świrniętym narkomanem. Chcę, żeby pomyślała sobie o mnie, jako o osobie, która dała mu pewną alternatywę.

Mam w swojej pracy taki rozdział, gdzie opisałam szereg chorób, na które marihuana pomaga. Myślę, że każda rozsądna osoba po przeczytaniu mojej pracy, nie powiedziałaby, że ja ją namawiam do brania miękkich narkotyków. Przecież w szpitalach codziennie stosuje się morfinę, a jest ona 1000 razy gorsza od marihuany, nie można jej nawet do niej porównywać.

Nie obawiasz się mimo wszystko, że zostanie ci przyczepiona łatka osoby promującej narkotyki?

Marihuana to nie narkotyk. To jest lekarstwo. Nie ma się co oszukiwać. Są tak znikome skutki uboczne stosowania tej rośliny… Nie chciałam, żeby moja praca była stronnicza i pokazywała same plusy. Ujęłam też minusy stosowania marihuany. Szukałam takowych przez długi czas i znalazłam tylko to, że marihuana powoduje suchość w ustach, przyspieszone bicie serca i… „paranoję”.

Rozmawiałam z ludźmi, którzy długo palą marihuanę. I jedynym skutkiem ubocznym dla nich jest pojawiająca się czasem paranoja – boją się, że ktoś zaraz do nich wpadnie i powie, że są narkomanami i zamknie ich do więzienia.

Oby to teraz nie spotkało ciebie w rzeczywistości.

Mam nadzieję że nie. Ja jestem naukowcem, zajmuję się tym zawodowo i nie chcę być postrzegana, jako osoba zachęcająca do łamania prawa i palenia marihuany. Jestem naukowcem, który chce uświadomić ludzi, że ta roślina jest lekarstwem, a nie narkotykiem. I każdy powinien mieć tę roślinę u siebie, czy to w postaci oleju czy w postaci suszu. Ona powinna być zawartością naszych apteczek i znajdować się w każdym domu.

5 KOMENTARZE

  1. Świetnie 🙂 Cieszę, że się napisałaś pracę o tej wspaniałej roślinie. Sama chętnie przeczytałabym Twoją pracę i dowiedziałaś się czegoś czego jeszcze nie wiem 🙂

  2. Praca licencjacka ma być jakimś rzetelnym źródłem informacji naukowej? Przecież licencjat nie ma uprawnień do badań naukowych. To jest tylko „kopiuj wklej” zaczerpnięte z różnych poważnych badań naukowych zagranicznych profesorów… A skoro tak jest to ta praca nic nowego nie wnosi i nie wniesie. Jej praca poza kopiuj wklej, może zawierać subiektywne opinie. Takich prac jak ta jest milion i jakoś nikt nie uznał jeszcze, że są godnym źródłem informacji i są jakimkolwiek sukcsem. To żaden sukces. W Polsce jest mnóstwo dostępnych prac dot. historii tej rośliny, pochodzenia, użytkowania i skutków medycznych z nią związanych pochodzących od prawdziwych NAUKOWCÓW. Tylko trzeba sobie zadać trud i poszukać…

Comments are closed.