Zamiast plantacji konopi znaleźli kopalnię bitcoinów

Policyjne śledztwo nastawione na ujawnienie plantacji konopi indyjskich zakończyło się odkryciem niezarejestrowanej kopalni bitcoinów, zasilanej dodatkowo kradzionym prądem. Miało to miejsce w Anglii, w hrabstwie Midlands. Tamtejsi policjanci otrzymali zgłoszenie o wielu osobach "kręcących się" w pobliżu jednego z budynków na terenie przemysłowym Great Bridge Industrial Estate w Sandwell. Dodatkowo policyjne drony ujawniły, że w …

Policyjne śledztwo nastawione na ujawnienie plantacji konopi indyjskich zakończyło się odkryciem kopalni bitcoinów zasilanej kradzionym prądem. Miało to miejsce w Anglii, w hrabstwie Midlands.

Policyjne śledztwo nastawione na ujawnienie plantacji konopi indyjskich zakończyło się odkryciem niezarejestrowanej kopalni bitcoinów, zasilanej dodatkowo kradzionym prądem. Miało to miejsce w Anglii, w hrabstwie Midlands.

Tamtejsi policjanci otrzymali zgłoszenie o wielu osobach „kręcących się” w pobliżu jednego z budynków na terenie przemysłowym Great Bridge Industrial Estate w Sandwell. Dodatkowo policyjne drony ujawniły, że w budynku zużywana jest nadzwyczajnie duża ilość generowanego ciepła i na tej podstawie uznano, że działa tam plantacja nielegalna plantacja marihuany.

Jednak funkcjonariusze, którzy weszli do budynku zamiast plantacji zioła zastali tam pokaźną instalację do kopania kryptowalut – w sumie 100 koparek Bitmain AntMiner S9.

Kopalnia osiągała wydajność około 1350 TH/s przy kopaniu Bitcoina. Przed załamaniem kursu kryptowaluty była w stanie generować zysk rzędu 6000 – 7000 dolarów miesięcznie.

Uprawa marihuany w Wielkiej Brytanii jest nielegalna, ale kopanie kryptowalut już tak, pod warunkiem, że farma jest zarejestrowana. Ta nie była i dodatkowo zasilano ją kradzionym prądem.

Policjanci skonfiskowali całą instalację, ale nikogo nie aresztowali, ponieważ podczas wejścia do budynku nikogo w nim nie było.

[cn-source text=”https://www.rp.pl”]

marcin

marcin

Zapisz się do newslettera

Komentarze

Czytaj dalej...