Zioło kupował w liceum. Dopiero w wieku 34 lat trafił do więzienia!

0
To historia nieprawdopodobna, a jednak prawdziwa. 2 lata w więzieniu spędzi 34 letni Jakub Radziszewski, który w liceum kupował marihuanę! Chociaż nie przyznaje się do winy i całą sprawą zatrzymania go był zaskoczony, to jednak wyrok już zapadł.

To historia nieprawdopodobna, a jednak prawdziwa. 2 lata w więzieniu spędzi 34 letni Jakub Radziszewski, który w liceum kupował marihuanę! Chociaż jest nie przyznaje się do winy i całą sprawą zatrzymania go był zaskoczony, to jednak wyrok już zapadł.

Orzeczenie o skazaniu Jakuba Radziszewskiego wydano na podstawie zeznań jednej osoby.  34 latek jest niewinny. Jednak dowodem jego domniemanej winy były słowa dealera narkotykowego Karola P. Gdy Karol P. został zatrzymany w 2015 r., stał się tzw. małym świadkiem koronnym.

Licząc na złagodzenie kary, miał wsypać swoich kompanów. Podał między innymi dane Jakuba Radziszewskiego, twierdząc, że on również był jednym z członków grupy przestępczej handlującej marihuaną i innymi używkami.

W rzeczywistości Jakub jedynie kupował konopie indyjskie w liceum i tak odnosi się do zeznań świadka koronnego.

growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox
growshop, growbox

– To był chłopak, tak jak ja, z Mokotowa. Mieszkał dwa osiedla dalej, mieliśmy paru wspólnych znajomych. Miewałem z nim sporadyczny kontakt, raz nawet był u mnie w domu, przyszedł z jakimś moim bliższym znajomym – opowiada dziś 34-latek o czasach, gdy jeszcze chodził do liceum. Jak wspomina, wychował się wśród takich rówieśników, którzy ganję traktowali raczej dość lekko.

Nalot o 6 rano!

Do mieszkania Jakuba Radziszewskiego na warszawskim Mokotowie policja zapukała 28 stycznia 2016 r. o godz. 6 rano. Jak wspomina, tej zimy przechodził solidną grypę. Potwornie bolały go korzonki, miał silną gorączkę, był na lekach przeciwbólowych. Dlatego gdy funkcjonariusze w pełnym rynsztunku stanęli w drzwiach, nie do końca do niego docierało, co się dzieje.

– Policjanci, którzy wkroczyli do mojego mieszkania, mówili, że ja dobrze wiem, za co jestem aresztowany i że takich ściemniaczy jak ja, to oni dobrze znają – wspomina Jakub. Dłuższą chwilę trwało, zanim dowiedział się, o co chodzi. Młody mężczyzna usłyszał wówczas, iż policjanci „wszystko wiedzą o tym, jak dealuje i że zarabia na tym grubą kasę”.

Po latach 34-latek wspomina, że początkowo nawet był całą sytuacją nieco rozbawiony. W gorączce to wejście policjantów, ich zachowanie i wręczone pismo wydawało mu się tak absurdalne, iż nie dowierzał, że to się dzieje naprawdę. Ewentualnie sądził, że to jakieś kuriozalne nieporozumienie.

– Przekonałem się, że w polskim systemie prawnym udowodnienie niewinności jest skomplikowane, trudne, a wręcz niewykonalne. Znacznie łatwiej udowodnić, że ktoś coś zrobił, niż to, że czegoś nie zrobił. Dziś już wiem, że nasz system nie jest oparty na domniemaniu niewinności, ale na domniemaniu winy – przyznaje Jakub Radziszewski.

2 lata za kratkami

Przed sądem Jakub odpowiadał już z wolnej stopy. W pierwszej instancji, jak mówi, adwokat szybko uprzedził go, że raczej nie ma co liczyć na dogłębne rozpoznanie sprawy. Dostał trzy lata więzienia oraz nakaz spłaty tego, co ponoć miał zarobić na narkotykach, czyli 84 tys. zł. Tak oszacowano ich wartość na podstawie zeznań Karola P.

W trybie apelacyjnym sąd złagodził karę do 2 lat za kratkami i zmniejszył nakaz zapłaty do 80 tys. zł. Wyrok jest prawomocny. Kuba po Wielkanocy pojawił się przed bramą zakładu karnego.

Adwokat Jakuba Radziszewskiego zaraz po orzeczeniu sądu skierował kasację do Sądu Najwyższego, a jednocześnie zwrócił się do SN z wnioskiem o wstrzymanie wykonania kary na czas podjęcia decyzji co do kasacji. Jednak wezwanie do stawienia się za kratami przyszło na tyle szybko, że jasne jest, iż Sąd Najwyższy nie zdążył tego rozpatrzyć zanim Jakub trafił do więzienia.

Źródło: https://natemat.pl